Dzień 2
1/31/2017Dałam radę, było dobrze, jestem z siebie zadowolona. Dziś na śniadanie nic nie jadłam tylko napiłam się ciepłej wody z cytryną (nie mam pojęcia czy to jakoś działa). W szkole nie czułam głodu i jakoś nie czułam się źle. Na obiad w szkole był schab w sosie pieczeniowym... zjadłam 4 małe "widelce" ziemniaków, 2 małe kawałki schabu i troszkę surówki z marchewki. Lekcje zleciały szybko miałam tylko do 13:20 zajęcia także luz jutro gorzej kończę o 14:15 i ostatni jest niemiecki :'(. Po powrocie do domu do godziny 14:30 nic nie jadłam dopiero potem mama kazała mi zejść na dół i zjeść rosół. Myślałam, że tego nie przeżyję ale nie było źle dałam radę. Po domowym obiedzie poszłam do siebie do pokoju i ćwiczyłam, siedziałam na komputerze, piłam zieloną herbatę i ogólnie odpoczywałam. O godzinie 17 zjadłam makaron z serem na kolację i znowu piłam zieloną herbatę. Najgorsze co mogło się dzisiaj zdarzyć to to, że dostałam miesiączki... nienawidzę jej boli nie okropnie brzuch i nic nie mogę zrobić!!!

0 komentarze